niedziela, 18 listopada 2018

1970/ Jesienny kapelusz...

w jednym z poprzednich postów zadała odważne pytanie: 
Zatem, Elu, w odpowiedzi; 
oto i ów ;) 
 Zrobiony z krążka tekturki i tulei po taśmie klejącej,
oklejony szarym sznurkiem pakowym,
przepasany gałązkami wierzbowymi,
z wplecionym Babim Latem,
ozdobiony owocami jesieni i... nie tylko.














Parę kadrów liścia przywleczonego przez wiatr ;)





Ten obrazek chwili skojarzył mi się z muzyką  (KLIK w zdjęcie)

https://www.youtube.com/watch?v=5jJvvGqdPVk

Zatem zrobiłam sobie kawę, posypałam gorzką czekoladą,
 i przy jej taktach z przyjemnością ją wypiłam 




Jadwiga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję- szczególnie za te z cennymi uwagami... :) Dziękuję za Waszą obecność, za życzliwość i przyjaźń, która się rodzi z małych gestów- każdy bowiem z Was jest dla mnie wyjątkowy i cenny, który "kładzie" ślad na to, co robię, a co za tym idzie- na moją historię... :) Rozgość się zatem, miły gościu na moim blogu i zostań tu na dłużej :)

2036/Niezwykły (twój) dziennik...

Co takiego niezwykłego w twym dzienniku, że o tym wspominam? Jest jak kalendarz z trzysta sześćdziesięcioma pięcioma dniami, ale...

Czym oddycham :/