czwartek, 12 lipca 2018

1936/ Ogród Botaniczny...

Każdego roku staram się odwiedzać Ogród Botaniczny, który mocno się wpisał w moje dziecięce lata, kiedy niemal dnia dnia było, żebym po nim nie spacerowała. Także i w młodzieńczych latach był dla mnie "ostoją", azylem ciszy i spokoju, dokąd najchętniej uciekałam z lekturą. Dziś jest bardziej dojrzały, dostojny, w którym natura rządzi się swoimi prawami. Oto kilka fotek z owego magicznego miejsca...





wabiący swym zapachem i nektarem wiele motyli; 
wśród nich: 




Filmik nagrałam zeszłego lata właśnie w ogrodzie botanicznym,
kiedy "wysyp" motyli był niewyobrażalny... 






























Oprócz gołębia grzywacza można było posłuchać śpiewu
sójki,
nie wspomnę o wróblach...







Dziękuję za wspólny spacer i cierpliwość
Jadwiga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję- szczególnie za te z cennymi uwagami... :) Dziękuję za Waszą obecność, za życzliwość i przyjaźń, która się rodzi z małych gestów- każdy bowiem z Was jest dla mnie wyjątkowy i cenny, który "kładzie" ślad na to, co robię, a co za tym idzie- na moją historię... :) Rozgość się zatem, miły gościu na moim blogu i zostań tu na dłużej :)

2036/Niezwykły (twój) dziennik...

Co takiego niezwykłego w twym dzienniku, że o tym wspominam? Jest jak kalendarz z trzysta sześćdziesięcioma pięcioma dniami, ale...

Czym oddycham :/