wtorek, 10 lipca 2018

1934/ Pachnąca wymiana...

"Tam, gdzie śmierdzą wszyscy,
nie czuć nikogo"
Co i rusz robię w domu remanent; niepotrzebne rzeczy wydaję ludziom, fundacjom, albo tam, gdzie znajdą swoje 5 minut. Tym razem opróżniłam szufladę z bawełnianych obrusów- kto by je dzisiaj krochmalił i prasował?... Pomyślałam, że przydadzą się w Muzeum Mydła i Historii Brudu, obok mydeł, proszków, tary, pralki frani i wielu innych akcesoriów... Ja mam wolną szufladę i coś jeszcze, a muzeum "dorobiło" się kilku haftowanych obrusów. W zamian otrzymałam pachnące mydełka;
pachnącą goździkami babeczkę,



kosteczką z płatkami róż,



i piwną kosteczkę.




Za parę sztuk obrusów ręcznie haftowanych...











Myślę, że jeszcze posłużą nieco muzeum...
Warto tam zajrzeć, warto wziąć udział w warsztatach, 
warto wysłuchać zabawnych opowieści o higienie i brudzie na przestrzeni wieków.
Znajdziecie Ich też na własnej stronie

Jadwiga

1969/ Osiedlowe migawki...

Najwięcej jednak poruszam się po osiedlu... Jeszcze zachwyca swoimi sukniami,  choć nieco postrzępionymi wiatrem; jeszcze pachnie zroszo...

Czym oddycham :/