środa, 4 lipca 2018

1929/ Poniosło mnie...

To jeden z tych dni, kiedy nie mogłam usiedzieć w domu. Ból coraz bardziej dokucza, zatem wyszukuję sobie takich zajęć, których wykonywanie nie ogranicza ból. Pomyłam okna, by słońce mogło wpuszczać do mieszkania więcej promieni. Choć aż tak źle nie wyglądały, ale lubię myć okna. Obiadek wstawiłam z samego rana, bo nie mogę dospać z bólu, i o godz. 10 mogłam planować dalsze spędzanie czasu. Miałam coś do załatwienia na Starym Rynku, zatem postanowiłam pójść tam na piechotę. Potem przypomniało mi się, że miałam zajrzeć do pewnego sklepu i sprawdzić, czy mają jedną rzecz, toteż poszłam dalej piechotą. Pomyślałam sobie, że skoro już doszłam do Dworcowej, to przebędę ją zaglądając po drodze do zaprzyjaźnionych sklepów. I tak doszłam do jej końca. 


Tu postanowiłam zakończyć piesze wędrówki i skorzystać z transportu osobowego, czyli autobusu miejskiego, by wrócić do domu.



Po drodze porobiłam trochę zdjęć mojego miasta zatopionego w promieniach słonecznych.
 To jeszcze moje osiedle- Błonie...




Tu już uliczka prowadząca na Bydgoską Wenecję...



















Na takie widoki mogłabym kąsać sprawców tego bałaganu :/








Tą uliczką do Katedry Bydgoskiej i na Stary Rynek...



Minęliśmy Starówkę i jesteśmy na Moście Jerzego Sulimy- Kamińskiego z widokiem na Brdę 







Na moście ktoś umieścił taką tablicę... 
Kolejka chętnych do wyrażenia swoich planów spora...

Od tego miejsca nie robiłam już zdjęć, choć prawdę mówiąc, to nie wiem czemu...
Jadwiga

1969/ Osiedlowe migawki...

Najwięcej jednak poruszam się po osiedlu... Jeszcze zachwyca swoimi sukniami,  choć nieco postrzępionymi wiatrem; jeszcze pachnie zroszo...

Czym oddycham :/