środa, 27 czerwca 2018

1926/ Kapelusz atłasowy...

Po prostu, muszę coś robić, choć sprawia mi wiele trudności.
Muszę coś robić, by "rehabilitować" ręce i dłonie.
Zatem kolejny raz zabawiłam się w modystkę, czego efektem atłasowy kapelusz.
Zajęło mi to sporo czasu (przeszło tydzień), ale jestem zadowolona.
Kapelusz przyozdobiony stroikiem odzyskanym ze starej fascynatki;
część piór użyczył mi kruk, kokarda- wisior od wnusi Oleńki...
  Robienie samych zdjęć to ostatnio dla mnie też spore wyzwanie,
ale spośród dziesiątek udało mi się wybrać dość dobre...














 Jadwiga
Ps. będą kolejne, ale powoli,
 bowiem sporo jeszcze zostało mi jednorazowych kubeczków,
zakupionych z myślą o kapeluszach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję- szczególnie za te z cennymi uwagami... :) Dziękuję za Waszą obecność, za życzliwość i przyjaźń, która się rodzi z małych gestów- każdy bowiem z Was jest dla mnie wyjątkowy i cenny, który "kładzie" ślad na to, co robię, a co za tym idzie- na moją historię... :) Rozgość się zatem, miły gościu na moim blogu i zostań tu na dłużej :)

2036/Niezwykły (twój) dziennik...

Co takiego niezwykłego w twym dzienniku, że o tym wspominam? Jest jak kalendarz z trzysta sześćdziesięcioma pięcioma dniami, ale...

Czym oddycham :/