środa, 27 czerwca 2018

1926/ Kapelusz atłasowy...

Po prostu, muszę coś robić, choć sprawia mi wiele trudności.
Muszę coś robić, by "rehabilitować" ręce i dłonie.
Zatem kolejny raz zabawiłam się w modystkę, czego efektem atłasowy kapelusz.
Zajęło mi to sporo czasu (przeszło tydzień), ale jestem zadowolona.
Kapelusz przyozdobiony stroikiem odzyskanym ze starej fascynatki;
część piór użyczył mi kruk, kokarda- wisior od wnusi Oleńki...
  Robienie samych zdjęć to ostatnio dla mnie też spore wyzwanie,
ale spośród dziesiątek udało mi się wybrać dość dobre...














 Jadwiga
Ps. będą kolejne, ale powoli,
 bowiem sporo jeszcze zostało mi jednorazowych kubeczków,
zakupionych z myślą o kapeluszach.

1969/ Osiedlowe migawki...

Najwięcej jednak poruszam się po osiedlu... Jeszcze zachwyca swoimi sukniami,  choć nieco postrzępionymi wiatrem; jeszcze pachnie zroszo...

Czym oddycham :/