sobota, 3 marca 2018

1888/ Podwórkowe ptactwo...

Mam parę prac do zaprezentowania, 
ale żeby nie zamęczać Was, dziś z podwórkowych obserwacji.
Prócz ptactwa i załatwiających się czworonogów, nic tu ciekawego; 
ani wschodów, ani zachodów słońca, za którym to zachwytem tęsknię...
Zatem wszelakie skrzydlate, rozleniwione nieco, 
tudzież oszczędzające energię na ostatnie mrozy...
Nie może się obyć bez monitoringu na okna mieszkańców, skąd spadnie nieco jedzenia.






Nie zdążyłam zrobić zdjęcia, ale jakieś tam się chyba ukrywało przed mrozem




Komuś zabrakło wyobraźni; zostawię zatem bez komentarza... 







Coś jadalnego wypadło z któregoś okna...




Po konsumpcji czas powrócić na stanowisko obserwacyjne...



I kolejny zrzut...  




Jadwiga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję- szczególnie za te z cennymi uwagami... :) Dziękuję za Waszą obecność, za życzliwość i przyjaźń, która się rodzi z małych gestów- każdy bowiem z Was jest dla mnie wyjątkowy i cenny, który "kładzie" ślad na to, co robię, a co za tym idzie- na moją historię... :) Rozgość się zatem, miły gościu na moim blogu i zostań tu na dłużej :)

2054/ Przy porannej kawie...

Dawno nie było u mnie kartki, ale jest; okoliczności zmuszają do wykonania kilku. Kawa z meniskiem wypukło- wklęsłym i...  po ciężkich bó...

Czym oddycham :/