czwartek, 14 grudnia 2017

1829- Moje miasto z innej strony...

Tym razem zapuściłam się w tereny znane mi z dzieciństwa,
a jednak od tamtej pory nie miałam okazji.
Cudowne słońce, przeglądające się w kryształowym szkle okien,
zapraszało od rana na spacer.
Wyspę Młyńską, okolice Onkologii i Hospicjum,
Centrum Bydgoszczy i okolice dzieciństwa,
znacie już ze zdjęć moich.
Dziś panuje tu spokój;
jedynie ptactwo wodne "upomina" się o uwagę przechodniów.
A spacer zaczęłam w takim miejscu, nie wiedząc jeszcze, w którą stronę ruszę.



Postanowiłam skierować swoje kroki na zachód,
Z dzieciństwa pamiętam wiele niedzielnych imprez nad kanałem, tzw. "na dechach".





Zastanawiałam się, czy pokazać poniższe zdjęcie, 
(bo wstyd za miejscowego wandala),
ale jest tych tablic wiele na trasie i zawierają ciekawe wiadomości,
niewątpliwie przydatne podczas spacerów,
które byłyby korzystniejsze dla wandala, gdyby czytał, a nie niszczył. 







I taka perełka po remoncie




Kolejny budynek zyskał nowe oblicze.


Na wielu drzewach budki lęgowe, ale też i hotele dla owadów.





Zaintrygował mnie tek "kubeczek" pod budką???...

Słoneczna pogoda i ciekawa sytuacja;
owo przemglenie nie jest winą aparatu, 
ale w tym miejscu, w tym momencie takie zjawisko 
nadało temu miejscu odrobinę tajemniczości.







Mnóstwo budek lęgowych od Towarzystwa Przyrodniczego "Kawka"

 


A tu już nie kanał, a strumyk płynący własną drogą.






Trawniki w słońcu przybrały barwę wiosennej zieleni.






Kolejny, duży hotel owadzi tuż przy jezdni, za torami tramwajowymi.


 Olu, gdybym tak szła "bez opamiętania", dotarłabym do Ciebie;
to tylko jakieś 18-20 km, 4-5 godzin marszu.

A dzisiejszy poranek przywitał mnie takimi oto widokami.



Nie poleży nawet do południa, bowiem temperatura niesprzyjająca.
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję- szczególnie za te z cennymi uwagami... :) Dziękuję za Waszą obecność, za życzliwość i przyjaźń, która się rodzi z małych gestów- każdy bowiem z Was jest dla mnie wyjątkowy i cenny, który "kładzie" ślad na to, co robię, a co za tym idzie- na moją historię... :) Rozgość się zatem, miły gościu na moim blogu i zostań tu na dłużej :)

2036/Niezwykły (twój) dziennik...

Co takiego niezwykłego w twym dzienniku, że o tym wspominam? Jest jak kalendarz z trzysta sześćdziesięcioma pięcioma dniami, ale...

Czym oddycham :/