wtorek, 5 grudnia 2017

1822/ Po nocy przychodzi dzień...

 Po takiej nocy w pełni...





...i nieco bieli, po której w dzień ani śladu.


...spacer z ulicy Grunwaldzkiej przez Seminaryjną,
skąd piękny widok na panoramę miasta...














Dalej ulicą Na Wzgórzu mijając Różaną...

...by przejść przez opustoszały cmentarz...




 Zaledwie parę palących się zniczy pamięta o "zmartwychwstaniu"...
Smucą się drzewa, anioły i pożółkłe liście leżące u ich stóp...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję- szczególnie za te z cennymi uwagami... :) Dziękuję za Waszą obecność, za życzliwość i przyjaźń, która się rodzi z małych gestów- każdy bowiem z Was jest dla mnie wyjątkowy i cenny, który "kładzie" ślad na to, co robię, a co za tym idzie- na moją historię... :) Rozgość się zatem, miły gościu na moim blogu i zostań tu na dłużej :)

2054/ Przy porannej kawie...

Dawno nie było u mnie kartki, ale jest; okoliczności zmuszają do wykonania kilku. Kawa z meniskiem wypukło- wklęsłym i...  po ciężkich bó...

Czym oddycham :/