poniedziałek, 6 listopada 2017

1810/ Koncert...

Album, nie-album;
taki twór powstał pod wpływem chwili.
Potrzebowałam "czegoś" do oprawy myśli i wiersza.
I tak powstał twór z kilkoma kartami, 
który można wykorzystać na zdjęcia, lub piękne myśli,
ale to pozostawiam przyszłej właścicielce owego...



"Koncert"

Oczekiwanie-
cisza...
wzrok artystów utkwiony w Mistrza;
 na Jego znak zdecydowany;
muzycy ruszyli w takt kolejno, jak zaczarowani
 ...i obudziła się wiosna-
w rześkich tonach dzwoniły skowronki jak szalone,
niższe udawały rechot żabek zielonych;
muzyka cieplała w coraz więcej słońca,
aż pierwsza pora roku dobiegła końca.
...i rozlało się lato nadbrzeżną falą-
szum morza słychać doskonale
i bzyczenie pszczół 
i leciutkich lot motyli
i szelest starych smreków 
w wakacyjnej wspinaczce na szczyty tatrzańskie
i spadanie z drzew pierwszych owoców
i skrzypienie kół wozów
od pól ciągnących ze zbożem.
...w nagłym szeleście skrzypiec posypały się liście
frunęło Babie Lato nad pustym ścierniskiem
zwołały się na odlot ptaki- nostalgicznie
wiatr szarpie nerwowo gałęzi klawisze-
aż nastanie cisza
Mistrz wzniósł smyk jak batutę...
...i sypnie zawieruchą
a późniejsze strun mruczenie jak śnieżny puch
spadnie leniwie na ziemię;
wnet miarowy ton kontrabasu-
brnięcie końskich kopyt po zaspach...
Cały rok się przetoczył muzycznie, lirycznie, dramatycznie.
Zdumiona dzieła wielkością, klęknęłam z wdzięcznością;
w podzięce za gorące serce Antonia Vivaldiego
i błogosławione ręce Mistrza Kulki Konstantego
 








Wasza Jadwiga 
Zapraszam po dokładkę na bazarek 

1924/ Obrazki zza okna wzięte...

Zapowiadali nawałnice i deszcze; wiatr się zerwał, ale o deszczu chyba nie ma co marzyć 😒 Za to ktoś postanowił stawić czoła trawi...

Czym oddycham :/