wtorek, 10 października 2017

1793/ Kasztany, kasztany...

...pod 18 południkiem szerokości geograficznej wschodniej...
Właśnie tam, na Starym Mieście, przebiega ów południk;
tam gdzie rośnie mnóstwo kasztanowców.
Uwielbiam kasztany,zawsze je uwielbiałam, od dziecka.
Obok domu rodzinnego,gdzie się wychowałam, też rosło ich mnóstwo.
A to raj dla dzieci- wtedy i dzisiaj;
ludziki, zwierzątka i inne tworki i stworki zajmowały całą długość parapetu.
 




I pomniki te przyrody bez jednego kasztanowca,
który znajduje się na posesji, a ta, niestety, była dziś zamknięta.



Jadwiga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję- szczególnie za te z cennymi uwagami... :) Dziękuję za Waszą obecność, za życzliwość i przyjaźń, która się rodzi z małych gestów- każdy bowiem z Was jest dla mnie wyjątkowy i cenny, który "kładzie" ślad na to, co robię, a co za tym idzie- na moją historię... :) Rozgość się zatem, miły gościu na moim blogu i zostań tu na dłużej :)

2036/Niezwykły (twój) dziennik...

Co takiego niezwykłego w twym dzienniku, że o tym wspominam? Jest jak kalendarz z trzysta sześćdziesięcioma pięcioma dniami, ale...

Czym oddycham :/