piątek, 22 września 2017

1785/ Niekończąca się kartka...

Lata świetlne temu, byłam namiętnym zbieraczem 
papierów i kopert firmowych,
papeterii nietuzinkowej (często bardzo drogiej), 
oryginalnych opakowań małych gabarytów
i... miliona wizytówek, 
które wydałam, robiąc miejsce innym pasjom.
Wśród tych ostatnich, bo o nich mowa,
 wizytówka Korporacji Telekomunikacyjnej.
Wizytówka, jak wizytówka, ktoś powie, i ma rację,
z tym, że z drobnym szczegółem;
wizytówka nieskończenie rozkładana.
Ostatnio krążą w sieci kartki w najróżniejszych formach.
Postanowiłam i ja spróbować swoich sił,
podglądając, na czym polega takie rozkładanie.
Zajęło mi to tydzień, 
tydzień krojenia, składania i klejenia;
tydzień wyrzucania nieudanych składaków,
aż wreszcie doszłam do tego, jaki błąd popełniam;
zaledwie milimetrowy :p
Ale w końcu jest, wprawdzie dość niedokładny prototyp, ale jest:)





Tak się ma wizytówka, która posłużyła za wzór



 
 W pewnym momencie rozkładania, wizytówka przybiera kształt krzyża.
Nie chcąc, by kartka przybierała taki kształt, posunęłam się o krok dalej.
Tak długo myślałam, aż wpadłam na to, jak zrobić, 
by kartka za każdym razem miała kształt kwadratu,
co widać na zdjęciach.

Kartka może posłużyć jako album na 8 zdjęć, albo jako art-żurnal...
W kolejnym poście postaram się zapodać, jak zrobić sobie taką kartkę.
Chcecie?... 😉
Wasza Jadwiga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję- szczególnie za te z cennymi uwagami... :) Dziękuję za Waszą obecność, za życzliwość i przyjaźń, która się rodzi z małych gestów- każdy bowiem z Was jest dla mnie wyjątkowy i cenny, który "kładzie" ślad na to, co robię, a co za tym idzie- na moją historię... :) Rozgość się zatem, miły gościu na moim blogu i zostań tu na dłużej :)

2098/ Damą być...

Mini albumik na bazie okładki z odzysku. Grafika na okładce skojarzyła mi tytuł postu, na strony natomiast poszły resztki, wycięte elem...

Czym oddycham :/