piątek, 1 września 2017

1776/ Wrzesień i Dom Róż...

Koniec sierpnia kolejny raz ją zaskoczył.
Ale czy istnieje jakiś koniec?...
Nie ma końca, dni toczą się nieustannie.
Początku też nie ma...
Dzień wczorajszy z sierpniem w tle, historią pozostaje.
Dzisiejszy pozostaje darem.
A jutrzejszy?...
Co da, co zmieni, co zabierze;
pozostaje tajemnicą.

Romantyczny Dom Róż Ani
jest bazą kartki poczynionej w "latach jego świetności".
"Zatonął" wśród wichrów niechcianych sytuacji.
Teraz przyszła kolej na jego wystawienie na widok...














Nie ma już Domu Róż, 
sierpień też odszedł...
Wrzesień;
zmienia widoki i zapachy w babie lato.
Powiew wiatru przynosi zapach koszonej ziemi.
A gdyby przymknąć oczy?... 
zapach ten zaczyna jakby żyć własnym życiem.
I nie jest już tylko zapachem;
nabywa widoków, dźwięków, kolorów,
nabywa wspomnień.
Wrzesień; 
dostojny, piękny, pachnący żywicą,
miodem pachnący i chlebem na ściernisku.
Zżęte zboża schną pod słońcem,
nocą otulone mgłą;
będzie chleb pachnący słońcem,
będzie miód pachnący bzem...
Za chwilę liście pod stopami zaszeleszczą;
i będziemy przejęci ich pieśnią.
Te zapachy, widoki, dźwięki i wspomnienia,
świadczą o tym, że lato powoli odchodzi.
 Wiosna, lato, jesień, zima;
i jeszcze niezwykłe przedwiośnie;
są świadectwem cudownego cyklu życia...

Kochani, wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze, Wam życzę.
Strapionym Jego obecności, Jego znaków, Jego dotyku...
Wasza Jadwiga

1955/ W poszukiwaniu Jesieni...

Trudno usiedzieć w domu, gdy za oknem iście letnia pogoda.  Zatem wyciągam z tego korzyści... Postanowiłam nawiedzić Bydgoski Ogród Bot...

Czym oddycham :/