1741/ Potrzebowała zmian...

...i zaczęła od bloga. Już jakiś czas temu "chodziły" za nią zmiany; jedni idą do fryzjera, inni po nowe buty czy odzież, jeszcze inni wymieniają sprzęty w domu, a ona zmieniła szatę bloga. Tym samym wypiera świadomość choroby, która ją zmienia. Zmienia na kogoś, kogo nie zna, kogo nie poznaje... Ma nadzieje, że zmiany, których dokonuje, i które się w niej dokonują, nie zmienią jej na gorsze. Że Ci, których kocha, lubi, szanuje, nie będą jej w przyszłości unikać. Ma świadomość, że to właśnie Ich najbardziej teraz potrzebuje. Potrzebuje tej świadomości Ich obecności tuż obok, nawet jeśli są daleko. I nie unika spotkań; wczorajszego choćby, Babskiego Spotkania. I choć nic nie udało jej się stworzyć, bo percepcję utraciła już jakiś czas temu, to samo spotkanie było, jak zwykle, super; cudowne chwile spędzone w towarzystwie Kujawsko- Pomorskich Bab <3 Dziękuje Oli za jego zorganizowanie i za obecność, za wyrozumiałość i życzliwość, co bardzo sobie ceni... A co zrobiła na spotkaniu? Ot, pocięła papiery z nadzieją, że uda się jej stworzyć kolejną kartę albumową na zabawę w ScrapAndMe: majową edycję albumową. Nie udało jej się, a na blogu kolejne, czerwcowe już wytyczne. Namawiała innych do udziału, wywoływała do tablicy po imieniu, a sama co?... Żałuje, bo z pierwszą kartą poczyniła bazę albumową, która chyba nie doczeka się uzupełnienia  :/ 



Zanim jednak zaszyje się całkowicie w domu, "zwiedza" osiedle, na którym mieszka, choć nie ma tu nic do zwiedzania :p Spacery jednak uwielbia, a że nie rozstaje się ze swoim aparatem- staruszkiem, to zdjęcia ciekawych ujęć wszystkiego, nie omieszka robić. I tak poczyniła w piątkowe popołudnie kilka zdjęć panoram swojego miasta. Miejsce,z którego strzeliła kilka fotek, nie jest to wprawdzie tarasem widokowym, którego w tym miejscu się spodziewała, ale zawsze... ;)







 Poniższy obiekt za jej plecami, gdy robiła zdjęcia w tym miejscu ;)
Uwielbia budynki z surowej cegły, stąd zdjęcie. 





Poniższe zdjęcia z innego punktu widzenia ;)




Nie zmieniła się w niej miłość do maków <3 



Między zdjęcia wtopiły się kolejne ułożone puzzle, niemal pasujące do miejsca ;)
Na koniec wspomnienie rosnących przed oknami lip wielkokwiatowych. Zeszłego roku gałęzie uginały się pod ciężarem kwiecia, ale dziwnie nie pachniała, tak jak nie słychać śpiewającego ptactwa w tym miejscu. :p 






Na jesień przycięto wszystkim gałęzie do wysokości drugiego piętra, 
by w tym roku nie zakwitła.nie ma ani jednego kwiatu :/
Te dwa patyki pionowe, to są owe lipy, za nimi inne drzewa.
Zastanawiam się, dlaczego nie zakwitła?...



Wasza Jadwiga

Popularne posty

1748/ Kocia ciekawość...

1745/ Moje poczynania i podaj dalej...