1694/ Powroty też nie są łatwe...

Po ostatnim pobycie w szpitalu z zaostrzoną astmą, powrót do domu był niełatwy. Niestety, silne leki odbierają mi pewność siebie, siły witalne, a nade wszystko wenę. Jestem zmuszona na jakiś czas przystopować z tworzeniem. Póki co spróbuję zabawy z szydełkiem; zobaczymy jakie maszkarki spod niego będą wychodzić. Bo być może pozostanie mi tylko obserwowanie Waszych poczynań, choć  na razie nie komentuję (siła wyższa :/). Mam w plikach parę zaległych prac, poczynań Wnusi Oleńki malowanie na blejtramie, zaległe rameczki zdjęć rodzinnych, jakieś filmiki moich prac, przemyślenia; to wszystko jednak po kolei będziecie mogli prześledzić. A dziś już zmykam, bo przede mną długa droga w pokonywaniu stromych schodów i kłód służby zdrowia. Jednak jestem zbyt zdeterminowana, by się poddawać i odpuścić. 
A na dobry początek widoki ze szpitalnego okna, które wynagradzały mi pobyt tam; uwijające się w budowaniu gniada, na wyciągnięcie ręki, sroczki. Mogłabym je obserwować całe godziny  ;)






Udało mi się też uchwycić przelatujące klucze ptactwa.
Było ich tak dużo, że zdążyłam machnąć kilka fotek ;)






Ps. do wysłania czekają przesyłki 
Proszę jednak o cierpliwość, bo gro finansów pochłonęła apteka :/

Popularne posty

1780/ Z odzysku...

1777/ Ach ta natura...