piątek, 17 lutego 2017

1675/ Przygoda ze słojem...

Któregoś dnia, będąc w cukierni, zauważyłam na ladzie cukierki w słojach.
Zapytałam ekspedientkę, czy jak będzie pusty, mogłaby mi go odstąpić.
Pomyślałam, że będę miała gdzie trzymać guziki, których mam parę kilogramów :p
Słój 3-kilogramowy, a może i nieco więcej, plastikowy i przezroczysty,
to jak nic, pojemnik na guziki i zmieszczę w nim wszystkie, jakie mam.


Postał słój z guzikami jakiś czas na półce w surowym stanie;
zanim wyjęłam kawałek tapety, koronki, serwetki, kwiaty...
...i guziki, oczywiście ;) 


 ...i maszynę...
 

...by nadać jemu nowego wyglądu...













A moje zajęcia odbywały się w takich okolicznościach
w których nie brakowało "kibiców" :p





...a temperatura powietrza rosła ;)



...nie dając jednak rady tej leżącej bieli ;)



A w kolejnym poście będzie o następnym słoju innej "urody",
o ile uda mi się zrealizować mój nowy zamiar...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję- szczególnie za te z cennymi uwagami... :) Dziękuję za Waszą obecność, za życzliwość i przyjaźń, która się rodzi z małych gestów- każdy bowiem z Was jest dla mnie wyjątkowy i cenny, który "kładzie" ślad na to, co robię, a co za tym idzie- na moją historię... :) Rozgość się zatem, miły gościu na moim blogu i zostań tu na dłużej :)

2054/ Przy porannej kawie...

Dawno nie było u mnie kartki, ale jest; okoliczności zmuszają do wykonania kilku. Kawa z meniskiem wypukło- wklęsłym i...  po ciężkich bó...

Czym oddycham :/