wtorek, 13 grudnia 2016

1642/ Odskocznia...

Już tytuł zdradza, że nie pochwalą się dziś żadnym, 
nawet najmniejszym albumem.
Nie znaczy to, że nie miałam w ręku papierów przez ten czas,
od opublikowania ostatniego posta.
A więc miałam,tylko że szary i tekturę falistą z recyklingu.
Tu, w UK, nie uraczysz szarego papieru w arkuszach;
takiego z prawdziwego zdarzenia.
Szary papier sprzedaje się tu w rolkach, i to ten gładki, z poślizgiem  :p
Zdecydowanie wolę pracować z tym tradycyjnym, szorstkim papierem.
Ale jak to powiadają:
"Na bezrybiu i rak ryba"
Kupiłam więc rolkę owego papieru i zaczęłam ciąć.
Pocięłam na odcinki 14 cm i podwójnie długie,
poskładałam, a z papieru falistego zrobiłam dwie okładki.
Szpagatu prawdziwego też tu nie uraczysz, człowieku,
toteż musiał wystarczyć, tak tu modny, sznurek do wiązania,
wątpliwej jakości, bowiem po dłuższym szyciu, rozwarstwiał się.
Udało mi się jednak dopiąć swego i pozszywać owe,
przygotowane wcześniej papierki, ściegiem koptyjskim.
A jak mowa o ściegu koptyjskim, to już wiecie, że powstał notes :)
Nie jeden, a dwa notesy, choć różnej wielkości. 
Z resztek, które zostawały z szerokości uszyłam maleństwo,
takie do torebki, bo przecież wyrzucić żal :p
 Zanim te kartki wyprostują się, to wyglądają, 
tak jakby je ktoś specjalnie uformował w kwiat
 A poniżej obydwa notesy razem ;)
Chyba te wszystkie swoje prace wystawię na tutejszym bazarku :p
Serdeczności życzę i zapraszam do obejrzenia paru zdjęć z wieczornego spaceru ;)
 Ratusz w świątecznej gali i pięknie oświetlone drzewo stojące przed nim.
 Tu szopka na głównym rynku, mojej wysokości 
i nieco szersza, niż rozpiętość moich ramion
Z perspektywy paru kroków wygląda jak duża dziecięca zabawka;
okratowana gęstą siatką :p
A na koniec jeszcze uwieczniłam takie widoki z okna,
w czasie, kiedy tworzyłam posta ;)
Typowa, Angielska aura, zmieniająca się z minuty na minutę 
 Tej niespodziewanej mgle zajęło zaledwie parę minut, 
by przejść przez drogę tuż za płotem i zniknąć za zakrętem ;)
 A tu już po przejściu mgły...
 Lubię to drzewo przy drodze, na które przysiada wszelakie ptactwo,
jakby chciały odpocząć przed dalszą podróżą :)
Dziękuję kochani za cierpliwość dla dzisiejszego posta :)

1829- Moje miasto z innej strony...

Tym razem zapuściłam się w tereny znane mi z dzieciństwa, a jednak od tamtej pory nie miałam okazji. Cudowne słońce, przeglądające się ...

Popularne posty