1587/ powrót do żywych...

Kochani, wybaczcie tak długą moją nieobecność :/
Była ona powodowana nieznaną chorobą, która poważnie i a długo złożyła mnie z nóg.
 Mam nadzieję, że nie wróci już...
Nie czuję się jeszcze na tyle dobrze, by być super aktywną, ale na tyle, 
by kontaktować się z Wami, tu i na Waszych blogach.
Jak wiecie, przebywam u Córki w UK i to trochę potrwa...
Przybyłam tu bez kreatywu, toteż w tworzeniu będę nieaktywna; 
no, chyba że jakiś drobiazg ;)
Zabawę u Hubiki mam nadzieję nadrobić, 
natomiast może być gorzej z zabawami 
może być różnie- w zależności od wytycznych, bo mogę przecież zrobić coś z niczego...
W drodze do Córki porobiłam kilka zdjęć z promu,
którymi chcę się z Wami podzielić ;)
Panowała ciepła noc, spokojne wody i można było większość czasu spędzić na pokładzie :)

...i poranek dnia następnego ;)
 piękny wschód słońca
 Dobijanie do brzegów Anglii...
 ...piękne białe klify...
 ...i już jesteśmy na stałym lądzie ;)

Kochani, niewątpliwie stęskniłam się za Wami, 
a choroba uzmysłowiła mi, jak bardzo jesteście dla mnie ważni <3
Kocham Was Wszystkich bez wyjątku <3 <3 <3

Popularne posty

1786/ Niekończąca się kartka- jak zrobić...

1789/ Craft Party...

1792/ Nie tylko babskie spotkanie...