1427/ Trzy w jednym...

Długo mnie tutaj nie było... Bardzo długo. Na tyle długo, by się za Wami stęsknić. Tak czy inaczej wracam do Was. Powoli jednak, gdyż teraz dla odmiany będę miała trochę bieganiny po ośrodkach służby zdrowia na badania wszelkiego regimentu :p Choroba jednak nie wybiera. A może jednak?... Może wybiera?... A może to obecność Boga tu i teraz?... Wybrała zatem "tu i teraz", bym przeżyła swoje zmartwychwstanie, przed Jego Zmartwychwstaniem. bym przeżyła swoje wielkopostne rekolekcje o ograniczeniach. To jak uświadomienie sobie, że w życiu są też takie chwile, kiedy trzeba pobyć samemu. W mroku własnej pychy, we własnym sosie, z dala od tych, którzy są mi drodzy. Od ich oświecającej obecności. By docenić. By docenić innych, a ograniczyć swoje ja, swoje ego. Bóg daje mi odosobnienie, daje mi ciszę, daje mi czas. Dużo czasu na przemyślenia. Daje mi ciszę, jaką tylko On potrafi dać. Ciszę, która ukrywa obojętność, urazę, gorycz i.... nie oskarża. Ciszę, jaka tylko w Jego sercu zamieszkuje. Ciszę, w której znajduję Jego obecność. I niewątpliwie przynosi ze sobą Bożą łaskę skruchy, tak bardzo potrzebnej dla mojego zmartwychwstania. W tym miejscu nasuwa mi się myśl: "To w skupieniu, w odosobnieniu osobowość się kształtuje i nabywa szlifu, sposobu myślenia... (chyba św. Jana od Krzyża- doktora kościoła). Ale nie o rekolekcjach chciałam; tak jakoś wyszło; z pragnienia podzielenia się z Wami ową Ciszą, która nawiedziła mój dom przed dwoma tygodniami. Post natomiast jest poświęcony albumowi, który wykonałam na jutrzejsze imieniny Longiny. Trzy dni męczyłam, bo spowolniałam znacznie. Mogę się teraz równać z żółwiem ;) Dlaczego taki a nie inny tytuł?... "Trzy w jednym"?... Nie mam na tyle siły, by biegać za jakimkolwiek prezentem. Kwiatek będzie co najwyżej jeden (daleko mam do zaufanej kwiaciarni- nie na moje zdrowie w tej chwili). Karteczki też nie będzie. Wszystko to zawarłam w tej jednej pracy; albumie. Jestem przekonana, że przyjaciółka najbardziej z albumu się ucieszy :))) Oto ów ;) A "w drodze" filmik do niego. Będzie jutro, dziś mam komputer zajęty przez mojego "M" ;) Tak więc swój powrót zaczynam od albumu, wszystko inne zepchnęłam na boczny tor. I myślę, że tak już zostanie, bo ani jednej karteczki świątecznej nie zrobiłam, ani też ozdób- pozostaję przy tych, które mam. Tymczasem życzę cierpliwości w oglądaniu zdjęć, a na jutro zapraszam na filmik albumu i trochę ujęć z owego miejsca ciszy, w którym byłam przed dwoma tygodniami :)))


Wasza Jadwiga

Popularne posty

1780/ Z odzysku...

1777/ Ach ta natura...