1361/ Za ciosem...

No to chwalę się uszytkami dla Iwusia. Wszystkie uszyte z kurteczek przywleczonych z ciucholandu; koniecznie mających kapturki, które i tak potem znacznie zmniejszam, ale nie muszę kombinować, z czego je uszyć, bowiem po spruciu i skrojeniu ubranka na pieska, zostają zbyt małe kawałki. We wszystkich kubraczkach kapturki pozostawiam odpinane, by zachować ich oryginalność, nawet jeśli w tych kupnych były przyszyte na stałe. Wprawdzie i tak nie ubiera się pieskom kapturków, bo spadają z łebków, ale kubraczek z nim wygląda "sympatyczniej", uroczo ;) Mogłabym rzec, że wyspecjalizowałam się w szyciu zwierzęcych kubraczków, nie tylko zimowych, choć dla krawca nie ma problemu zrobić modełko, skroić i pozszywać. ja jeszcze z tej szkoły, gdzie uczono zmierzyć klienta, zrobić na jego figurę i wymiary, modełko, przerysować na materiał, skroić, przygotować do przymiarki a po nie pozszywać i wykończyć- w tym wypadku gadżetami ;) Uwielbiam je szyć i kombinować z wykończeniem; tu ozdobny guzik, tam zawieszka, gdzie indziej zapinka ze zwierzęcymi elementami ;) Zapraszam do obejrzenia tylko czterech z kilku, które uszyłam, ale poszły w świat bez zdjęć (szkoda) :p A tym też dopiero teraz zrobiłam zdjęcia :)









W tej przeciwdeszczowej zachowałam dużo elementów, które były przy kurtce;
i tak naszywka fabryczna, wszywki odblaskowe, kieszonka na plecach... ;) 


 
  Cudowności życzę
Wasza Jadwiga

Popularne posty

1760/ Anioł i... przyjaciele

1754/ Sobotnie spotkania...

1758/ Ogród dzieciństwa...