1356/ Sprawiłam sobie torbę...

Marzyła mi się od dawna, ale wciąż wypierały ją rolki czy inne asymetryczne. 
Pomyślałam, że muszę w końcu też spróbować swoich sił w kaletnictwie :p 
I tak powstała torba... ;)





















Totalny prototyp, ale wiem już w czym rzecz, by robienie kolejnej nie sprawiało tylu trudności, na jakie napotykałam w tworzeniu tej. Dlaczego tyle trudności?... Prace zaczęłam z myślą o harmonijkowym albumie, dopóki na jego koniec nie "instalowałam" magnesu z uzysku, z torebki właśnie. W tym momencie pomyślałam, żeby dorobić boki i rączkę. Rączka z pudełka po jakimś prezencie, a boki, jak widać gładkie zostawiłam, utrzymując kolorystykę. Nie do końca jestem zadowolona z jakości, ale Krakowa też od razu nie zbudowano. Tak więc: pierwsze koty za płoty, można brać się za kolejną torebkę- tym razem mniejszą, tak dla porównania, jak mniejsza będzie prezentować się na tle tej; no i lubię minimalizm... Papiery do kolejnej przykrojone, teraz tylko poukładać w kolejności, by nie było żadnych niechcianych niespodzianek po posklejaniu i do roboty ;) 
Wasza Jadwiga

Popularne posty

1780/ Z odzysku...

1777/ Ach ta natura...