1373/ Czas Adwentu...

Zanim powiemy sobie: "Wesołych Świąt", zanim obdarujemy się prezentami, zanim zasiądziemy do wigilijnej wieczerzy, musimy przeżyć Adwent. 


Ktoś być może zauważy, że nic nie musi... Prawda, nie musi, lecz Adwent to Święto Słowa, to czas szczerości, nie tylko wobec siebie na wzajem, ale przede wszystkim wobec siebie.  


Doświadczona wydarzeniami życiowymi, wynikającymi z pychy, wiem, że jakkolwiek blisko czy daleko jesteśmy u Boga, tak w okresie Adwentu, przeżywamy ten czas tak samo intensywnie. Jakkolwiek daleko, czy blisko jesteśmy u Boga, serca nasze łagodnieją w obliczu świadomości nadchodzącej Miłości. Jakkolwiek jesteśmy oddaleni, tak każdy z nas na myśl o zbliżającym się Bożym Narodzeniu, zaczyna wsłuchiwać się w swoje życie: życie zagłuszone gonitwą za codziennością; życie ospałe nie zauważające otaczającego świata i głuche. Tak, głuche to nasze życie... głuche na "krzyk" innych, być może śmiertelnie samotnych ludzi... I jakiejkolwiek byśmy nie mieli relacji z Bogiem, robimy rachunek sumienia z ostatnich 365 dni naszego życia. I niekoniecznie wszyscy przed konfesjonałem, ale każdy w swojej duszy, w swoim sercu, w swoim jestestwie... 



Każdy z nas, bardziej lub mniej poraniony przez życie, z radością oczekuje Bożego Narodzenia, by przeżyć je od nowa po raz kolejny w swojej historii. By być może znaleźć ukojenie na poranione sytuacje. Boże Narodzenie zawiera w sobie wszystkie elementy radości ludzkiej, dlatego staje się niezwykłym wydarzeniem, bowiem jest więcej niż tylko piękną wigilijną opowieścią, wzruszeniem serca, uściskiem dłoni, czy serdecznym uśmiechem. I dlatego tak bardzo jest oczekiwane przez nas wszystkich, wzbudzając w nas zachwyt nad Jednorodzonym... 


Osobiście uwielbiam ten czas, bo pozwala mi poznawać samą siebie, odkrywać co we mnie dobre, co złe, przekonywać siebie i ofiarowywać... Bo życie jest czasem zmurszałe, czasem  wyboiste, innym razem pokryte patyną czy szorstkie i trzeba je poskramiać. Adwent to też dobry czas na jego zwolnienie, bo na co dzień jesteśmy tak zabiegani, że często zapominamy, jaki jest tego cel...



Jadwiga 
Ps. kolorowe zdjęcia zrobione z kalendarza ustami i stopami malowane. 
pierwsze i ostatnie zdjęcie robiłam osobiście w Soczewce

Popularne posty

1760/ Anioł i... przyjaciele

1754/ Sobotnie spotkania...

1758/ Ogród dzieciństwa...