czwartek, 22 października 2015

1338/ przepiśnik... zapiśnik...

...jakkolwiek go nie nazwę, to jak mnie znacie, nie jest to moja bajka- nie robię ich. Uwielbiam takie przepiśniki, ale otrzymywać, robić je to już nie dla mnie. Nie, żebym nie potrafiła, ale po prostu nie robię. Jednak pragnienie wykonania przepiśnika dla mojej przyjaciółki Grażki, było silniejsze od mojego chcenia, czy nie-chcenia. Otóż i wykonałam go od podstaw. I tak oto się ów prezentuje ;)
Z przekładkami- kieszonkami, z lalą od Janusza, którą mnie Janusz obdarował już jakiś czas temu, zbindowany bez użycia bindownicy, jak drzewiej bywało, ze wstążeczkami na grzbiecie i metalowymi narożnikami. Ot cała filozofia, ale ich nie robię... ;)






















Radość Grażki bezcenna ;) <3 
Wasza Jadwiga  
Ps. a jutro piąteczek, kochani; możecie uwierzyć?... ;)

1936/ Ogród Botaniczny...

Każdego roku staram się odwiedzać Ogród Botaniczny, który mocno się wpisał w moje dziecięce lata, kiedy niemal dnia dnia było, żebym po nim...

Czym oddycham :/