1317/ Obecność Niewypowiedzianego...

Z niemal dziecięcym zdziwieniem fotografowałam dzisiejszego poranka krajobrazy otulone mgłą. W drgnieniu serca mogłam nawet doświadczyć Jego miłości poprzez tę mgłę, w której przyszedł, by pogładzić swoimi delikatnymi dłońmi. W tej ciszy poranka mogłam usłyszeć Jego łagodny, cichy szept, bowiem tylko szeptem Bóg przemawia do człowieka. W tej ciszy poranka, gdzie nawet ptaki umilkły, wszystko było darem, bowiem Bóg jest zakochany w człowieku... Taka poruszająca sceneria trafia do serca uwielbiającego symbolikę nocy i gwiazd, słońca, kwiatów, ptaków, deszczu i mgły... 

























Te kryształki lodu (jak sądzę) wirujące na niebie najbardziej mnie zachwyciły.







Wasza Jadwiga

Popularne posty

1780/ Z odzysku...

1777/ Ach ta natura...