1224/ Zorza polarna...

I jak tu można było uczestniczyć w tym przepięknym zjawisku, jakim jest zorza polarna, gdy jak na złość wczesnym popołudniem zachmurzyło się i spadł deszcz, który obmywa świat nieprzerwanie do tej pory :p







Żal, bardzo żal, ale nie smutno, bowiem deszcz niesie ze sobą życie ;)
Trawa, do tej pory wysuszona, nabrała barw, a każde jej źdźbło wyprężyło się na baczność.
W każdej też kropli deszczu można dostrzec maleńkie światy i tętniące w nich życie. 
I jeszcze pokażę Wam dwa krzaczki moich balkonowych pomidorków;
nie widzę jednak kwiatów- pewnie dla owadów za wysoko przybywać na 6 piętro :p





A więc mimo wszystko czekam na własne pomidorki ;)


  A na koniec dwa zdjątka z sobotniego spotkania u Izy :)))




Pozdrawiam cieplutko i serdecznie mimo deszczowej pogody
Jadwiga

Popularne posty z tego bloga

1537/ "Serce człowieka obmyśla drogę...

1711/ Życzenia Wielkanocne...

1651/ Diabelskie szarości...