Wiosna i bzy...

Wiosna, wiosna, wiosna, cieplejszy wieje wiatr... Zafundowałam sobie dzisiaj dłuższy spacer; tęsknię już za nimi, by wyruszyć przed siebie, gdzie oczy poniosą. Wyruszyć na przeciw natury, która jest ukojeniem; zachwycić się jej cudami... Zachwycić się tymi, których nie zauważamy na co dzień, a które przecież są tuż obok... Zachwycić się zapachem ziemi zroszonej poranną rosą, źdźbłem trawy, które zdeptane wczoraj, dziś pręży się do słońca... Zachwycić się śpiewem ptaków, szelestem liści na wietrze, deszczem grającym o szyby muzykę... Z tego dwugodzinnego spaceru przyniosłam kilkanaście zdjęć codzienności- tego, co na co dzień nie zauważam. Oto parę kadrów, jakie udało mi się moim przedpotopowym aparatem wykonać, toteż tym bardziej każde z nich cieszy :))) Także i Was zapraszam na ten spacer poprzez wciąż rodzącą się wiosnę, fundującą większe i mniejsze cuda...
A dlaczego tytuł: "Bzy"- ktoś zapyta. Bowiem to one, obok kasztanów, królują :)))




















"Bzy"...





Mało kto zna Krzysia Cugowskiego w utworze śpiewanym przez Mieczysława Fogga ;)
 



Robotnicy budujący tramwajową trasę nieuważnie przewrócili drzewko, ale nie pomyśleli, by je po prostu postawić- jest niewiele wyższe ode mnie, nie mieliby z nim problemu :p
Drzewko, jak widać, daje radę, i jak co roku, w tym też zakwitło, pomimo przeciwności, pomimo, że człowiek odebrał mu szansę istnienia- czyz to nie jeden z tych małych cudów?...






Dziękuję, kochani, za wspólny spacer :)))
Jadwiga

Popularne posty

1760/ Anioł i... przyjaciele

1754/ Sobotnie spotkania...

1758/ Ogród dzieciństwa...