Urzekł mnie dzik...

Postanowiłyśmy spotkać się z Olą na sobotnim skrapowaniu. Niedaleko domu Oli, przywitało nas leśne prosię; zresztą nic sobie robiące z naszej obecności; zainteresowane zeszłorocznymi żołędziami...




A przy ulicy Oli takie widoki :)))



Na dzisiejszym spotkaniu u Oli kończyłam zaczęty wczoraj album
o którym więcej w jutrzejszym poście, po uzupełnieni go tagami.


 Ola tymczasem tworzyła kompleciki; kartki i pudełka do nich. Zauroczona Oli pudełkami, postanowiłam też odświeżyć pamięć, co do ich wykonywania, w czym Ola okazała się być bardzo pomocna, i też wykonać dla siebie owe. Ponieważ nie miałam ze sobą dość grubych papierów do oklejenia pudełka, w miejsce tego skleiłam sobie aż cztery pudełka.


Zanim przeszłam do tworzenia pudelek, po drodze wykroiłam sobie trzy komplety puzli



Żeby nie było, że Ola nic nie robiła...




...i że siedziałyśmy o tzw. suchym pysku :p


I parę zdjątek z podglądania ptaków, 
wśród których wielkie poruszenie, zwróciło moja uwagę.



Godzinna droga powrotna to okazja do porobienia kilku zdjątek...




Tym, którzy dotrwali do końca, dziękuję za cierpliwość :)))
Jadwiga

Popularne posty

1748/ Kocia ciekawość...

1741/ Potrzebowała zmian...

1745/ Moje poczynania i podaj dalej...