Trochę prywaty :p

Kiedy tylko mam okazję, to je zasuszam. Chodzi o przepiękne i długowieczne róże Marie Claire. Po wysuszeniu nie zmieniają koloru- wyglądają jakby robione z bibułki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie przypadek; zasuszałam kolejne róże, a szkiełko, w którym je trzymam, postawiłam nieświadomie na jednym z papierów Ani z kolekcji "Sercem Malowane"...  
Sami zobaczcie, co się stało- wkomponowały się we wzór kwiatowy papierów  ;)







Och, gdyby nie były takie kruche, można by ich użyć do swoich prac :p ;)
I na koniec jeszcze dwa zdjęcia... Anioł wśród aniołów :)))
...nad biurkiem, by miał baczenie na mnie ;)





Wasza Jadwiga

Popularne posty

1760/ Anioł i... przyjaciele

1758/ Ogród dzieciństwa...

1766/ Owocne spotkanie...