niedziela, 26 kwietnia 2015

1150/ Hose Of Roses...

Dlaczego taki tytuł?... Bo zrobiony całkowicie z kolekcji papierów Ani: "House Of Roses". Nie będę się rozpisywać, zdjęcia same za siebie powiedzą- proszę tylko o cierpliwość, bowiem jak to w albumach bywa, jest mnóstwo zdjęć. Nie mogłam się powstrzymać, by go nie zważyć, bowiem z każdą minutą robił się coraz cięższy, by na końcu dojść do dwustu siedemdziesięciu gram; przyznacie, że jak na mini album, to dość spora waga  ;) Kochani, a jutro postaram się przedstawić albumik na filmie, bowiem zdjęcia nie oddają uroku jego zakamarków i kieszonek...















































1877/ Noc moim sprzymierzeńcem...

Poczynione w nocy z grafikami; bezsennej nocy...  Grafiki w jakiś zastanawiający sposób namnażają się w domu; wynajduję je w resztkach ...

Czym oddycham :/