Hose Of Roses...

Dlaczego taki tytuł?... Bo zrobiony całkowicie z kolekcji papierów Ani: "House Of Roses". Nie będę się rozpisywać, zdjęcia same za siebie powiedzą- proszę tylko o cierpliwość, bowiem jak to w albumach bywa, jest mnóstwo zdjęć. Nie mogłam się powstrzymać, by go nie zważyć, bowiem z każdą minutą robił się coraz cięższy, by na końcu dojść do dwustu siedemdziesięciu gram; przyznacie, że jak na mini album, to dość spora waga  ;) Kochani, a jutro postaram się przedstawić albumik na filmie, bowiem zdjęcia nie oddają uroku jego zakamarków i kieszonek...















































Popularne posty

1748/ Kocia ciekawość...

1741/ Potrzebowała zmian...

1745/ Moje poczynania i podaj dalej...