Się uszyło...

...można by tak rzec, że niemal samo. 

 



Dziś dostałam takiego kopa- o nim kiedy indziej-
że rzeczywiście niemal samo się uszyło, a właściwie, dokończyło, 
tak, bym mogła już zdradzić, co wyszło spod maszyny ;)









 Zawsze chcialam miec "fartuszki" na krzesłach; jakoś tak schodziło na margines...
Matriału starczyło na obrus, a właściwie będą dwa; drugi nieco większy.
I jeszcze obszyję z resztek wieko ratanowej pufy, która i tak wciąż stoi obok stołu ;)
Jadwiga 

Popularne posty

1760/ Anioł i... przyjaciele

1758/ Ogród dzieciństwa...

1766/ Owocne spotkanie...