Czas na pojednanie...

A oto uchylam rąbka tajemnicy tego pojednania... Więcej nie zdradzę, bo jak mi coś nie wyjdzie, to sami rozumiecie :p Pomoże mi w tym ten oto towar, wyczajony kooooooopę lat temu na szrocie :))) dojrzał i ja dojrzałam do niego, czyli sprawa nabrała mocy prawnej (jakby wielu to powiedziało). Trochę to potrwa, bo jak każde inne, to pojednanie będzie dla mnie trudne. Trochę potrwa zanim zdradzę, co się pod nim ukrywa, bowiem w analogicznym czasie będę robić to, co najbardziej jednak mnie kręci, mianowicie papierzaste... :)))





Jak widzicie, jest to materiał; są to 4 kupony nowego materiału, o pięknym wzorze i mocnym splocie, co po latach spowodowało, że w końcu zrobię coś, co zawsze chciałam mieć. I dziwię się samej sobie, że zwlekałam z tym tyle czasu, choć dla innych robiłam kilkanaście razy... :p
Ktoś w tym momencie zapyta, o jakim pojednaniu w tym wszystkim mowa?... O pojednaniu z....

Już wiadomo, że o szyciu mowa, ale to połowa mego sukcesu. A jak za długo nie będę pokazywać gotowizny, to proszę Was, domagajcie się, co będzie dla mnie mobilizacją, by nie odkładać na kolejne lata ;)
Życzę wspaniałego czwartku, obfitującego we wrażenia duchowe ;)
Wasza Jadwiga

Popularne posty

1729/ Czekoladowe tajemnice...

1730/ News...

1741/ Potrzebowała zmian...