No to sobie poszyłam...

Wczoraj poproszono mnie o uszycie bielizny "Eucharystycznej". Parę metrów białego płótna w domu zawsze mam, na takie właśnie potrzeby, więc nie było problemu z natychmiastowym podjęciem zadania. Bielizna bowiem poleci do Dusselfdorfu. Z nieukrywaną radością zabrałam się do szycia. Powstało kilka kompletów, z których połowa zostanie w kraju, bo i tu są potrzeby. Uszyłam 6 korporałów, 12 puryfikaterzy i ręczniczków, bo owych "idzie" najwięcej. Niszczą się od częstego prania; niestety :p Oto wynik mojej pracy ;)










Tak wygląda korporał po złożeniu, ale teraz bieliznę czeka pranie i prasowanie na mokro.
Zawsze bowiem po uszyciu bielizny wrzucam ją do pralki, by nadać jej świeżości.
Wasza Jadwiga

Popularne posty

1729/ Czekoladowe tajemnice...

1730/ News...

1741/ Potrzebowała zmian...