środa, 31 grudnia 2014

1057/ Odliczanie...


Przed nami ostatnie godziny kończącego się roku. Jaki był; czy coś dał nam, czy odebrał? Cokolwiek by się nie zdarzyło, czasu nikt już nie cofnie, ani nawet zatrzyma. Już nikt nic nie zmieni, ani nie poprawi. A to, co było złe, nie zdoła nikt pogorszyć... Czas więc na podsumowania; trzystu sześćdziesięciu pięciu dni, trzystu sześćdziesięciu wschodów i zachodów, trzystu sześćdziesięciu powitań i pożegnań, trzystu sześćdziesięciu uśmiechów na myśl o obecności tuż obok tych, których kochamy i sprawdzonych przyjaciół... Za oknem powoli zapada zmrok- ostatni w tym roku. Powoli pustoszeją ulice. Tylko spóźnieni przechodnie, przygarbieni, z głowami schowanymi w postawione kołnierze, w pośpiechu przemykają w cieniu domów, jakby w obawie, że coś ich zatrzyma na ulicy i nie powrócą do swoich domów na czas. Inni- bezdomni- zaglądają z tęsknotą w sercach, wyrażoną smutnymi oczami- w oświetlone okna. Są też tacy, którzy, choć w cieple swoich domów, w samotności przywitają nowy rok. Nie usłyszą od nikogo życzeń; nikomu też ich nie złożą... Fajerwerki będą im symfonią życzeń. Dzisiaj nikt nie powinien być samotny. Dzisiaj nikt nie powinien się smucić. Dzisiaj nikt nie powinien tęsknić. A jutro?... Jutro wszyscy powrócimy do normalności; bezdomni do tułaczki, samotni do pustych kątów, smutni zapomną o swojej tęsknocie i... reszta świata pochłonięta własnymi sprawami w codziennym zabieganiu, niepomna na losy innych... Jutro wszyscy powrócimy do normalności. Z większymi, lub mniejszymi postanowieniami. Jak co roku, kiedy sporządzamy sobie ową listę postanowień. Jakby sam fakt, że rozpoczyna się nowy rok, miał nas pobudzić do działania. I nie wiemy, czy się nam uda je zrealizować, czy pójdą w zapomnienie. Nie wiemy, czy są na tyle ważne, by tracić na nie energię, bowiem najczęściej odkładamy tę listę na potem lub w ogóle zapominamy o niej. Poszukamy odpowiedzi pod koniec przyszłego roku, bo tak na prawdę nie ma nic niezwykłego w pierwszym dniu stycznia. Ot dzień, jak każdy inny dzień roku. Nie ma w nim nic magicznego. Samo bowiem życie jest ciągiem nieustannych początków i końców, końców i początków. I gdzieś pośród tych początków i końców toczy się nasze życie...       


A ja ze swojej strony życzę wszystkim tu zaglądającym;
W symfonii fajerwerków, z kieliszkiem szampana,
życzę dużo zdrowia, szczęścia i radości;
wytrwałości w dążeniu do celu,
wciąż nowych możliwoąści,
inspirujących wrażeń,
słońca w pochmurne dni,
czasu, którego wciąż brak,
uśmiechu i szacunku otoczenia,
namnożenia pieniążków
(choć szczęścia nie dają, ale znacznie życie ułatwiają)...
Niechaj życzenia moje się spełniają w ciepłej atmosferze miłości
i przyjaźni wiernej i cichej,
w otoczeniu kochających ludzi.
Wasza Jadwiga

1816/ Listopadowa jesień...

Listopadowa jesień... Podejrzałam ją w świetle słońca, w pozłocie i pąsach na policzkach. Z postrzępionymi wiatrem sukniami. Otulon...

Popularne posty