Sesja zdjęciowa...

...o ile można nazwać to sesją, bowiem mój aparat nie nadaje się do robienia tego typu zdjęć. Ale nie mogłam sobie dziś odmówić, gdy spotkałam niejednego na swojej drodze. Zapytacie kogo?... Zimorodka. Wiem już dlaczego nie widuję go w inne dni. Właśnie w niedzielę, po drugiej stronie rzeczki, na specjalnym podeście wędkarskim, wysiaduje człowiek z wędką w jednej ręce, a drugą rzuca ziarno jakieś, wabiąc tym ryby. Korzysta też z tego wabienia zimorodek i wychodzi ze swej kryjówki na widok publiczny nie bacząc na niebezpieczeństwo. Skorzystałam i ja, by porobić kilkadziesiąt zdjęć. A ponieważ zimorodek był niezwykle ruchliwy, niewiele udało mi się zrobić dość dobrych zdjęć. A oto parę zdjęć z zimorodkiem w roli głównej, wybranych z tych kilkudziesięciu :)
Jest ptaszyna taka malutka i ruchliwa, że zdjęcia prawdę mówiąc są dla uważnego i wprawnego oka, by go zauważył ;)






Udało mi się też przyłapać mojego zimorodka w locie, czemu dowodzi powyższe zdjęcie :)














Plenerem sesji zdjęciowej zimorodka jest: 



Pozdrawiam
Jadwiga 
 Ps. nie mogłam sobie odmówić dołożenia kilku dzisiaj (1 grudzień) zrobionych zdjęć ;)








 Jadwiga

Popularne posty

1760/ Anioł i... przyjaciele

1754/ Sobotnie spotkania...

1758/ Ogród dzieciństwa...