Może już nie będzie okazji...

Jak wspominać to wspominać; może już nie będzie okazji po moim powrocie z Wysp?...
Oto kolejny twór recyclingowy dla jednej z przyjaciółek ;)
I jak poprzedni, wykonany na bazie papierów prezentowych,
z dodatkiem tego i owego, wypełniającego domowe zakamarki ;)
Album wcześniejszy od poprzednio prezentowanego, sądząc po nieobrobionych zdjęciach
Nie zapisywałam wtedy dat- a szkoda, miałabym jakieś pojęcie o czasie  :/ 
Ale wiem na pewno jedno, że dla mojej drogiej przyjaciółki, Bożenki <3













Ps. Nie uważacie, że ta miara jest urokliwa :p ;) 


Wtedy nie miałam żadnych maszynek i urządzeń, nie mówiąc o bindownicy;
chodziłam bindować do punktu usługowego.
Pamiętam zdziwienie pań za każdym razem, kiedy niosłam coś do punktu;
dobrze, że usługę wykonywały na poczekaniu.
Wtedy przyszło mi na myśl, by kupić sobie bindownicę i unikać dziwnych spojrzeń.
Jakaż była moja radość, gdy pewnego dnia okazało się, że mam już uzbieraną potrzebną kwotę,
a jeszcze większa, gdy do drzwi zapukał kurier z paczuszką ;)
Było to moja pierwsza profesjonalna maszynka, którą polecam nie tylko albumo- pracocholikom, 
ale też noteso- pracocholikom, zeszyto- pracocholikom i przepiśniko- pracocholikom   :)


Pozdrawiam niezwykle serdecznie wszystkich zaglądających do mnie,
jednocześnie przypominam o wciąż trwającym  
Wasza Jadwiga 

Popularne posty

1780/ Z odzysku...

1777/ Ach ta natura...