Poziomki...

Trochę się zmęczyłam, trochę napociłam, nawyzywałam w myślach, ale dokończyłam...


Decyzja była trudna; łatwiej byłoby chyba się pozbyć ledwo zaczętej, niż dokończyć, choć niewiele do skończenia zostało :/


Jak już wspominałam niegdyś, przygodę z haftem zakończyłam, gdy mi się zaczął pogarszać wzrok...


...nie bez żalu, jednak, bowiem uwielbiałam szczególnie haft krzyżykowy, ze względu na duże możliwości: serwetki, karteczki, zakładki, pościel, obrazy... Te ostatnie dawały mi szczególną radość, a i nie miałam problemów z prezentami, gdy potrzeba było obdarzyć kogoś na okoliczność jego święta. 


I tak dokończyłam koszyczek poziomek, który to haft wykorzystam na okładkę notesu, bowiem nie mam już gdzie wieszać moich haftów... Notes już się powoli szyje, więc w jednym z kolejnych  postów pochwalę się nim...
 I w tym miejscu przypomniała mi się piosenka Urszuli Sipińskiej: :Poziomki", która była uwielbiana i śpiewana przez moje pokolenie, kiedy byłyśmy nastolatkami... Ach...


Jadwiga

Popularne posty

1748/ Kocia ciekawość...

1741/ Potrzebowała zmian...

1745/ Moje poczynania i podaj dalej...