985/ Październik i... losowanie :)

Chciałoby się powiedzieć: Jak ten czas szybko leci, mamy już październik... Życie toczy się najszybszym pasem ruchu; niestety :( Kiedy w tym pośpiechu spotykamy przyjaciela, rzucamy w jego stronę zdawkowe pytanie: "Co słychać"? i nie czekając odpowiedzi- znikamy... To samo z czasem, zanim się obejrzymy mija dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem; i tak mijają lata- rok za rokiem. Czy musi tak być? Gonimy i gonimy, ani chwili dla siebie, przyjaciół i otoczenia. A wystarczy zatrzymać się na chwilę, rozejrzeć się wokół, by poczuć w sercu wdzięczność za ten widok, za przyjaciela, za te wydarzenia, w których bierzemy udział... Wdzięczność bowiem jest tym uczuciem serca, które pozwala na zadumę... Jestem wdzięczna za ten cały piękny widok, który roztacza się wokół mnie każdego dnia. Za tę cudowną scenerię, której częścią jest człowiek. Jestem wdzięczna za wschody i zachody słońca, za deszcz i słońce, za obłoki pędzące po niebie i bezchmurne niebo, za drzewa, kwiaty i ptaki... Jestem wdzięczna za każdego człowieka, z którym przyszło mi się spotkać. Pielęgnuję ją w sobie, by nie zapomnieć, że istnieje też radość i upojenie... Dzisiaj jestem wdzięczna za październik, który pozwala mi cieszyć się darami jesieni, zanim obumrą i schowają się w ziemi, by odżyć na wiosnę... Wdzięczność...
Ale nie tylko po to tu przyszłam; przyszłam, by dokonać wyboru, a właściwie losowania, spośród tych, którzy wyrazili chęć przygarnięcia moich pięciu cukierasów. Spisałam wszystkie osoby, sprawdziłam banerki, a jeśli u kogoś brakowało jednego czy dwóch, nie będę się przyczepiać, bowiem samej mi się zdarza o czymś zapomnieć czy przegapić- tak po ludzku. Zanim jednak podam listę uczestników i dokonam losowania, obdarzę Was paroma zdjęciami, na których główną rolę odgrywają małe makówki zerwane z przekwitającego "makowiska". Niestety, nie miałam ze sobą aparatu, by porobić zdjęcia kwitnących jeszcze maków. Zrobiłam zdjęcia "makowiska" komórką, ale muszę się w tym miejscu przyznać, że nie umiem przenieść ich na komputer :/ Maków jest jednak taki ogrom, że porobię zdjęcia przy okazji kolejnego spaceru w tamtą stronę osiedla ;)  Teraz czas na małą improwizację z makóweczkami w roli głównej, bowiem nie mogłam sobie odmówić, by paru nie przynieść do domu. Kwiaty opadły, ale postanowiłam zrobić je sobie sama :)

  
Ale ja tu o makach, a parę osób czeka z niecierpliwością na wyniki losowania :) 
Otóż i one, a jest Was 21... 

   
Zanim jednak potnę na paseczki, poskładam i będę mielić i mieszać,
dokładam do paczuszki ostatni woreczek przydasi, którego nie sprzedałam
w związku z wyjazdem :)



 Teraz czas na losowanie...,



Mam nadzieję, że na filmiku widać dość wyraźnie, kto w tej chwili daje upust radości;
jest nią...



A tak wygląda paczuszka przed zaadresowaniem. 
Basiu droga, gratuluję zwycięstwa i życzę kreatywnego działania :)
Pewnie wszyscy, jak tu jesteśmy, będziemy czekać na wyniki Twoich działań
z wykorzystaniem przydasi :)
Wszystkim dziękuję za wspaniałą zabawę i życzę cudowności
Jadwiga

Popularne posty z tego bloga

1815/ Lubiłam te z grafikami...

1821/ Czas oczekiwania...