Smutna podróż...

Nie było mnie tu parę dni i doświadczenia tego czasu spowodowały te krótkie przemyślenia. Wczoraj, zanim zadzwonił budzik, uprzedziły go krople rzęsistego deszczu uderzające o parapet okna. Pierwsza moja myśł: "Niebiosa płaczą" :/ Pierwszy raz usłyszałam ją z ust cioci przed wieloma laty, gdy wybieraliśmy się na pogrzeb dziadka. Wczoraj to ja wybierałam się na pogrzeb owej cioci, i jakby ten fakt przywołał tę myśl. Żałoba, ziąb, deszcz i ciemność jeszcze, a także świadomość kilkugodzinnej podróży, nie nastrajały do pozytywnego myślenia. Jednak zdarzenia każdej chwili, podkreślały zdumiewającą obecność Boga we wszystkich doświadczeniach. Niektóre z nich okazują się być "specyficzne", takie, na które nie jesteśmy przygotowani i do przyjęcia których, nie uczą żadne szkoły. Jestem jednak całkowicie przekonana, że Bóg działa w naszym życiu na wiele sposobów. Szukam Jego obecności we wszystkim, co przychodzi mi przeżywać każdej chwili, w tej żałobie i smutku, w miejscach ciszy i spokoju, jakie powinny przepełniać miejsca ostatnich podróży odchodzących osób, we wszystkim, co mnie otacza, w człowieku, którego obecność jest mi dana na tę chwilę, we własnym sercu, czy jest godne na przyjęcie w nie Boga i smutku danego mi przez Niego. Powinny- bowiem wjazd na cmentarz odbył się przez stojące przed bramą wesołe miasteczko, o 9.30 rano śpiące jeszcze, ale potem... Co potem- pozostawiam bez komentarza, dla Waszej wyobraźni :(  Ciekawość miejsc, do których rodzice wysyłali na wakacje, ciekawość dawno nie widzianych ludzi, ciekawość wyglądu kuzynki, z którą straciło się kontakt w dzieciństwie- wszystko to, pomimo żenującego faktu tak bliskiego sąsiedztwa wesołego miasteczka, przybliża Boga w doświadczeniu smutku i żałoby... Z podróży, a właściwie już z drogi powrotnej, porobiłam parę zdjęć, kiedy to już słoneczko powoli rozweselało krajobrazy...


Na jednym z postojów wzbudziliśmy zainteresowanie kucyków :)


Moja bratowa, uwielbiająca zwierzęta nie mogła się oprzeć, by nie podrapać ich za uchem i nie pogłaskać. Należy do tych osób, którym los zwierząt nie jest obojętny i wzruszających się na ich widok :)


A na koniec chcę się pochwalić, co, w drodze wspominanej w poprzednim poście
 wymiany, otrzymałam od Eli, bo prawdę mówiąc nie miałam kiedy, oraz...


...moim nowym nabytkiem, którego dostarczono mi jeszcze wczorajszego popołudnia ;)


Kochani- dziękuję za Wasze odwiedziny, że jesteście ze mną, że troszczycie się o mnie...
...Bogu dziękuję, że wybrał mi Was na moich przyjaciół.
Nie szkodzi, że się nie znamy osobiście, ale mam wrażenie, jakbyśmy kiedyś spotkali się w życiu.
I to jest właśnie jedna z tych tysięcy tajemnic Boga...
Życzę cudownych chwil słonecznego popołudnia <3
Jadwiga

Popularne posty z tego bloga

1537/ "Serce człowieka obmyśla drogę...

1711/ Życzenia Wielkanocne...

1651/ Diabelskie szarości...