Wdzięczność...

Znalazłam dzisiaj w "listach" pewną myśl, która, jak sądzę, nad wyraz prawdziwie wpisuje się w dzisiejszy dzień... Myśl ową wysłałam duchowemu przyjacielowi domu, a która powróciła do mnie we wspomnieniach. Ta zasłyszana myśl jest o ludzkim sercu, porównywalnym do szkatułki, którą ktoś wyrzeźbił i ofiarował człowiekowi do wypełnienia. A ona wciąż nie jest pełna. Zastanawia; czy można z niej wyrzucić to, co uwiera?... Nie można- musi sobie człowiek dać z tym radę. Musi dźwignąć na swe barki i nieść- nie odda nikomu. Nie odda, choćby dlatego, że być może inni mają jeszcze cięższy krzyż- bardziej szorstki, taki, co uwiera do głębi... A Przyjaciel mój i mojego M. odpisał:
"Faktycznie, pewnie w życiu bardzo potrzebne jest takie "szorstko", żeby wiedzieć, że Miłość jest nawet wtedy, gdy jest "szorstko" dookoła, kiedy zdarzają się ludzie "szorstcy"; żeby docenić te momenty, kiedy nie jest "szorstko"; żeby samemu nie byś "szorstkim" mimo wszystko; żeby wiedzieć, że świat nie kończy się wraz z tym "szorstko"...
Taka oto refleksja na dzień dzisiejszy, po posypaniu głowy popiołem- tym szorstkim popiołem, którego "dotyk" wyzwolił we mnie wspomnienia owej konwersacji z moim Przyjacielem. I owo "szorstko" popiołu, uświadamia, jak cenne, choć ograniczone jest życie człowieka; jak bardzo jesteśmy "związani" z tymi, co odeszli... I owo "szorstko" popiołu wywołuje w człowieku żal za grzechy, postanowienie poprawy, pragnienie (kolejne) nawrócenia. I oto co otrzymuję w odpowiedzi na wątpliwości: ...czy prawdziwe nawrócenie jest możliwe, "w podskokach" i z przyklejonym uśmiechem. Pewnie tak- jest szczęście... Ale jak człowiekowi życie się wywraca, serce mieli, brudy wyłażą na wierzch i nie ma innego zaczepienia niż Jezus, no to się musi odczuć owo "szorstko"... Nie a mocnych...
Dlaczego więc tytuł posta "Wdzięczność"? Cóż ona ma do "szorstkości"?  Ano, ma... gdy się tak głęboko zastanowić, to ma...
Dość jednak o szorstkości! Temat ten chciałabym dedykować pielęgniarkom ze szpitala, do którego ostatnio nader często przyszło mi "zaglądać", z życzeniami dla owych, by nigdy nie musiały być nikomu za nic wdzięczne; by nigdy nie miały potrzeby liczyć na, choćby najmniejszy, gest życzliwości; by nigdy nie dotykało je owo "szorstko"... Ot, takie refleksje po dzisiejszym dniu...
Powinnam jednak zacząć tego posta od "raportu"- paczuszki dla dziewczyn biorących u mnie udział w zabawie: "Podaj dalej", uszykowane i z samego rana poniosę je na pocztę, by może jeszcze przed niedzielą ucieszyły zainteresowane :) :) :) Tak więc Kasiu   Ewo oczekujcie listonosza :) :) :)
Pozdrawiam cieplutko
Jadwiga

Popularne posty

1748/ Kocia ciekawość...

1741/ Potrzebowała zmian...

1745/ Moje poczynania i podaj dalej...