Dla przyjaciółki...

Zbliżają się imieniny mojej serdecznej przyjaciółki, którą poznałam "dzięki" chorobie. Należy do tych niewielu w dzisiejszych czasach osób, które noszą na wyciągniętej dłoni serce, którym nie jest obojętny los człowieka napotkanego w jego trudnych doświadczeniach. I w tym miejscu przychodzi do mnie przypowieść Biblijna według św. Mateusza (5,7): "Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią". Jeśli bowiem okazujemy życzliwość i współczucie tym, którzy owego potrzebują, bierzemy udział w cudzie człowieczeństwa... i możemy być pewni- gdy się okaże, że sami będziemy potrzebować życzliwości i współczucia, otrzymamy je... i niekoniecznie ze strony tych, od których będziemy tego oczekiwać. Ja miałam to niewiarygodne szczęście spotkać w tych ciężkich chwilach Aniołów zamienionych w Ludzi, z którymi do dziś utrzymujemy przyjaźnie. A dla Takich Przyjaciół każdy dzień, każda godzina, każda chwila najmniejsza, warte są poświęcenia, bez oglądania się za siebie... Kochana Bożenko- jeśli tu zaglądasz- to już dwanaście lat... :) ...i prawie tyleż samo kilogramów ;)






Kochani- pozdrawiam i życzę wszelkiej, szeroko rozumianej, serdeczności :)
Jadwiga

Popularne posty z tego bloga

1537/ "Serce człowieka obmyśla drogę...

1711/ Życzenia Wielkanocne...

1651/ Diabelskie szarości...