niedziela, 23 lutego 2014

784/ Bo jak się nie ma, co się lubi...

... to się lubi, co się ma :) Zauważyliście pewnie ostatnio, czym wytłaczam płatki kwiatów. "Narzędzie" dość niewygodne, bo końcówka cienka i czasem przetarła na wylot kwiatka. Przypadkowo wpadło mi w ręce inne "narzędzie"- z grubszą końcówką. Muszę przyznać, że o wiele szybciej idzie mi wytłaczanie. Ale wytłaczam bokiem, by nie przetrzeć kwiatków nieco ostrym czubkiem "narzędzia" ;)


Dzisiaj jednak niewiele zrobiłam- do południa przygotowałam sobie mnóstwo kwiatków z dziurkacza wycinająco- tłoczącego.


Jednak nie mogłam dalej nic z nimi robić, bowiem musiałam jechać do szpitala, gdzie na OIOM'ie opiekuję się człowiekiem w śpiączce (na prośbę przyjaciółki). Wytłaczanie musiało zatem poczekać do mojego powrotu, by mieć z czego tworzyć różyczki z samego, jutro, rana, a przed wyjazdem do szpitala...


...gdy słońce chyliło się już ku horyzontowi.:)


Pozdrawiam cieplutko, życząc spokojnej nocki i do "usłyszenia" jutrzejszym wieczorkiem...
Jadwiga

1830/ Trio świąteczne...

Jestem w posiadaniu mnóstwa pasków papierów kreatywnych, szerokich na 12 cm. które się ostają po odcięciu z 30 centymetrowych. Już da...

Popularne posty