poniedziałek, 13 stycznia 2014

722/ No to sobie uszyłam...

Zawsze chciałam mieć obrus z falbaną, ale jak to powiadają: "Szewc bez butów chodzi, krawiec bez guzików"... Uszyłam ich kilka, by nie powiedzieć- kilkanaście, ale nigdy dla siebie. Teraz postanowiłam, że i sobie uszyję. Z zasłon, które wyczaiłam w ciucholandzie za marne grosze, uszyłam sobie w końcu wymarzony obrus. Taki obrus na co dzień, bowiem, choć lubię prasować, to znudziło już mi się częste pranie i prasowanie jasnych obrusów. Zaletą tego jest, że nie przyjmuje wody, a więc plamoodporny. Wykończyłam go, obszywając lamówką dół falbany i miejsce jej przyszycia do wierzchu obrusa.


 A teraz sobie wymyśliłam, że następnym razem kupię więcej takich samych zasłon i doszyję fartuszki na krzesła.


1936/ Ogród Botaniczny...

Każdego roku staram się odwiedzać Ogród Botaniczny, który mocno się wpisał w moje dziecięce lata, kiedy niemal dnia dnia było, żebym po nim...

Czym oddycham :/