Nasi "sylwestrowi" pupile...

Będzie o zwierzakach w domu, o naszych pupilach... Nie jestem ani znawcą, ani "właścicielką" żadnego zwierzęcia, od czasu, kiedy w zeszłym roku o tej porze, bezskutecznie walczyłam z ciężką, jak się okazało, chorobą mojej pupilki; świnki morskiej. Ale nie o niej mowa, ani tym bardziej ten post. Wróciłam właśnie na moje strony z bloga Grażyny, Marii:  http://retro-maria.blogspot.com/2013/12/przedsylwestrowa-socjalizacja-od-maego.html# Temat wzbudził we mnie nie tylko ciekawość, ale też wywołał pewne uczucia...
Żal mi zwierzaków, choć sama ich już nie mam. Ale jestem też niezwykle zdziwiona, jak kochający swoje zwierzęta pragną wyeliminować w pupilu strach, tłumacząc się przy tym, że stres może ich zabić. O właśnie! Stres! Zauważyłam pewną prawidłowość o tej porze roku- nagminne odwiedziny w aptece. Po co?... Po tabletki uspokajające... Nie dziwiło by mnie to, przecież ja też czasem muszę je zażyć. Dziwi natomiast zachowanie wielbicieli zwierząt właścicieli bojaźliwych zwierząt. Idzie taki jeden z drugim z psem na zakupy i uwiązuje pupila pod sklepem (bez względu na pogodę) i znika w nim na kilkanaście minut- czasem kilkadziesiąt- a pupil wyje, jęczy,ujada, szarpie się niejednokrotnie. I co!!! To nie jest śmiercionośny stres!? Szkoda więc, że te zwierzęta nie mają głosu nawet w Boże Narodzenie. Ale z dumą opowiada, jak dba o komfort zwierzęcia w noc sylwestrową. Szkoda tylko, że myśli tak naprawdę o tym tylko przez te parę godzin w ciągu 365 dni w roku :/ A może zrezygnować z hucznej zabawy i potowarzyszyć pupilowi? Może przytulić go w tym ciężkim dla niego czasie? Może autentycznie odwrócić jego uwagę od hałasu i błysków, zabawiając go.Pokazać zwierzęciu, że naprawdę się kocha i że zależy na jego dobrym samopoczuciu. A i w sobie odkryć pokłady dobroci i miłości do tego, którego los zależy od nas?...
A oto mój pupilek, który i owszem, boi się takiego huku, ale też i poświęca się jemu ten trudny dla niego czas. Po ustaniu fajerwerków, można ponownie zasiąść za stołem i celebrować Sylwestrową Noc...







A teraz znikam- lecę na zakupy bez... pupila i do zobaczyska po południu. 
Jaśli ktoś idzie ze mną, to życzę udanych zakupów :)
Jadwiga

Popularne posty

1760/ Anioł i... przyjaciele

1754/ Sobotnie spotkania...

1758/ Ogród dzieciństwa...