Zawieszki...

Tego posta, prawdę mówiąc, mogłabym zatytułować: "Historia jednej zawieszki", bowiem od tej jednej, którą zostałam obdarowana w zeszłym roku przez Ewę, zaczęłam "przygodę" z tworzeniem własnych zawieszek. Z nakrojonych wcześniej elementów stworzyłam kilka zawieszek. Kolorowy brystol posłużył jako baza. Z przyjemnością użyłam papieru i pieczątek dołożonych do katalogów, które przysłała mi z Wysp, córka. Jedyną ozdobą, taką samą dla wszystkich zawieszek, są poisencje uzyskane ze stroików świecowych do samodzielnego składania, które już 2-3 lata temu odłożone do pudełek, wciąż znajdują swoje 5 minut, a jeszcze jest ich trochę, bowiem kilka lat temu zakupiłam w hurtowni florystycznej, cały karton tych kwiatów. Wystarczy ich na jeszcze kilka świąt, jednak następne prace będę już ozdabiać przydasiami od Alicji, bowiem są przecudne i o niebo piękniejsze od tych spod matrycy. To na tyle, czas na zawieszki...


 Teraz jestem spokojna, że wystarczy mi świątecznych prac do obdarowania tych, którzy nie są mi obojętni, których lubię, a którzy nadają mojemu życiu barw... Oprócz kartek, w tym roku będę miała i zawieszki. Nigdy ich nie robiłam, dopóki sama nie dostałam w zeszłym roku od Ewy tej pięknej zawieszki. Dopiero trzymając ją w ręku dostrzegłam tkwiące w niej piękno świątecznego czasu. I tak to się zaczęło, od tej jednej, jedynej zawieszki...

http://przygodayvette.blogspot.com/

Popularne posty

1748/ Kocia ciekawość...

1741/ Potrzebowała zmian...

1745/ Moje poczynania i podaj dalej...