"Deszcz, jesienny deszcz"...

...jak słowa wiersza Leopolda Staffa... Deszcz jesienią jest jak łzy wędrowca, który przemoknięty nie znajduje schronienia. Jest jak rozpacz po przekwitłej jesieni. Poślubiony ziemi nawadnia ją, by z wiosną wydała nowe życie. Jesienny deszcz, smutne pieśni gra... czy na pewno?... Lubię deszcz- przynosi nadzieję... przynosi wiarę... przynosi ulgę...
"Dzięki Ci, Panie, za zapach ziemi przeszytej chłodem.
Dzięki za deszcz, który staje się muzyką.
.........................................................
Dzięki za Jesień"...
Gdy pogoda za oknem nie zachęca do spacerów, usiadłam w swoim ulubionym miejscu, by stworzyć kolejny album z zalegających scrapów, a przy okazji wyszła też karteczka z resztek. Optymistyczna, sztalugowa karteczka, która, drogą odliczanki, poleci do kolejnego nowego właściciela, wraz z paroma przydasiami... :)





A tak wyglądała jesień dzisiejszego popołudnia, ze ścianą deszczu, który jakby chciał zmyć szarość z ludzkiej codzienności. Zaledwie minutę trwał, lecz zdążył strącić resztki liści z moich ulubionych drzew, które towarzyszą mi z każdym spojrzeniem przez okno. Dwa nagie drzewa, które jeszcze dwa tygodnie temu były odziane w szaty z wielobarwnych liści...




Tu w chwilę po deszczu- powietrze stało się czyste, przezroczyste- zapachniało zmęczoną ziemią.
 

A tak wyglądały jeszcze dwa tygodnia temu- odziane w wielobarwne szaty


Popularne posty

1729/ Czekoladowe tajemnice...

1730/ News...

1741/ Potrzebowała zmian...