niedziela, 3 listopada 2013

"Deszcz, jesienny deszcz"...

...jak słowa wiersza Leopolda Staffa... Deszcz jesienią jest jak łzy wędrowca, który przemoknięty nie znajduje schronienia. Jest jak rozpacz po przekwitłej jesieni. Poślubiony ziemi nawadnia ją, by z wiosną wydała nowe życie. Jesienny deszcz, smutne pieśni gra... czy na pewno?... Lubię deszcz- przynosi nadzieję... przynosi wiarę... przynosi ulgę...
"Dzięki Ci, Panie, za zapach ziemi przeszytej chłodem.
Dzięki za deszcz, który staje się muzyką.
.........................................................
Dzięki za Jesień"...
Gdy pogoda za oknem nie zachęca do spacerów, usiadłam w swoim ulubionym miejscu, by stworzyć kolejny album z zalegających scrapów, a przy okazji wyszła też karteczka z resztek. Optymistyczna, sztalugowa karteczka, która, drogą odliczanki, poleci do kolejnego nowego właściciela, wraz z paroma przydasiami... :)





A tak wyglądała jesień dzisiejszego popołudnia, ze ścianą deszczu, który jakby chciał zmyć szarość z ludzkiej codzienności. Zaledwie minutę trwał, lecz zdążył strącić resztki liści z moich ulubionych drzew, które towarzyszą mi z każdym spojrzeniem przez okno. Dwa nagie drzewa, które jeszcze dwa tygodnie temu były odziane w szaty z wielobarwnych liści...




Tu w chwilę po deszczu- powietrze stało się czyste, przezroczyste- zapachniało zmęczoną ziemią.
 

A tak wyglądały jeszcze dwa tygodnia temu- odziane w wielobarwne szaty


Podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...