Słoneczna jarzębina...

Uwielbiam jarzębinę, ale gdy na drzewie, soczysta i czerwona, lub też jako dodatek do konfitury. Przyniosłam sobie jednak jedną gałązkę by nacieszyć się jej "obecnością" przez sobotę i niedzielę. Szybko jednak usycha, zatem zrobiłam jej zdjęcie... a do tego zrobiłam zawieszkę z metki odzieżowej, zdjęcia i kilku znaczących słów: "Jesienna jarzębina skąpana w słonecznym blasku- wspomnienie gorącego lata". I uwierzcie mi- wokół niej roztaczał się delikatny zapach, zapach jesiennego słońca. Rzeczywiście, zrywałam ją w blasku słońca otulona jego ciepłem; i nazwałam ją słoneczną jarzębiną...





Popularne posty

1760/ Anioł i... przyjaciele

1754/ Sobotnie spotkania...

1758/ Ogród dzieciństwa...