Morze i Jarmark Dominikański...

Zafundowałam sobie wypad do Gdańska za namową syna-
spontanicznie- takie są najlepsze :)
Wyjazd z domu oczywiście przed 5 rano, by w Gdańsku być 
po godzinie 8. Za wcześnie na Jarmark, w sam raz na plażę.
Nie za gorąco o tej godzinie i niezbyt jeszcze tłoczno- w sam raz... 


Poleniuchowaliśmy sobie do południa i dopiero poszliśmy na jarmark.
Ostatnio byłam tu lat... ho ho ho! albo i dłużej :)
Będzie dużo zdjęć, ale skoro już ich tyle narobiłam, to wrzuciłam
wszystkie, bowiem trudno mi było wybierać...


Te dwa ostatnie zdjęcia wydają się mówić: "Do zobaczenia za rok"... :)
Aaa!... Zapomniałabym dodać- z jarmarku nic sobie nie przywiozłam,
prócz drobnego bursztynu do scrapowania. Z plaży natomiast 
trochę piasku, którego nie da się zastąpić innym i nieco muszelek
-oczywiście tak jedno jak i drugie, do scrapowania- a jakże :)

Popularne posty

1760/ Anioł i... przyjaciele

1754/ Sobotnie spotkania...

1758/ Ogród dzieciństwa...