Piękny papier a uzależnienie...

Wpadł mi w ręce kawałek ozdobnego papieru do pakowania prezentów pobudzając moje zmysły do działania... Tym papierem była owinięta któraś z przesyłek jakie odbierał mój nieoceniony mąż podczas mojej nieobecności w kraju... A ponieważ jestem uzależniona od rolek po papierze toaletowym, odezwała się we mnie myśl, że skoro wala się parę rolek, to może wykombinuję kolejny album z ich zastosowaniem, ozdabiając je właśnie tym papierem. Jest naprawdę śliczny i szkoda by było go zniszczyć oddając na makulaturę...

Wyprasowałam więc go i zabrałam się do tworzenia tego, co mi najbardziej ostatnio idzie: rolo-albumu...








Spośród kilkunastu rolek wybrałam o jednakowej szerokości i zaprasowałam brzegi...
 Następnie pocięłam papier- dość oszczędnie- na paski szerokie na długość rolki a długie, by objęły rolkę wkoło...
Okleiłam rolki z obu stron jednym paskiem papieru...

 Tak wyglądają po oklejeniu...

 Przycięłam małe paski brązowego brystolu i przy pomocy bigownicy zagięłam ich środek w dwu miejscach w odstępie jednej linii...
 Tak przygotowane posłużą do połączenia oklejonych rolek w album...








Tu krótki filmik, bez komentarza, z łączenia ze sobą rolek w całość prze użyciu wklejek...


Pod koniec filmu pokazałam jak skleiłam ze sobą "wklejki" smarując grzbiet klejem. Jest to po to, by się nie rozrywały, a klej "Magik" dodatkowo wzmacnia grzbiet. Następnym moim ruchem będzie wykonanie okładki do albumu- by ją scalić z albumem, w skrajnych rolkach zostawiłam niedoklejone jedne ich strony. Tu też wpuszczę wklejkę, której wierzchni koniec będzie jednocześnie wewnętrzną stroną okładki. Zastanawiam się jakim materiałem okleić okładkę- czy tym samym papierem (jest dość gruby), czy płótnem introligatorskim, czy okładkę zrobić tekstylną... Tymczasem idę przygotować odpowiedni "budulec" okładki. Zanim pomierzę, powycinam i przygotuję, może olśni mnie co do rodzaju okładki...
Pozdrawiam odwiedzających mnie, którzy cierpliwie dotrwali do końca tego postu, jednocześnie zapraszam na dalsze moje poczynania w następnym poście... :) 
Gdzieś w tle filmu będzie słychać ujadanie pieska uwiązanego pod marketem,, przez kochających zwierzęta właścicieli,  w którym "zginęli" na bardzo długi czas, zostawiając ukochane zwierzę na bezlitosne działanie promieni słonecznych... Tuż obok straż miejska wypisuje mandat innemu właścicielowi pieska, który nie podniósł kupki po swoim pupilu...

Popularne posty

1786/ Niekończąca się kartka- jak zrobić...

1789/ Craft Party...

1792/ Nie tylko babskie spotkanie...