Dość użalania się nad sobą...

Powiadają, że "tonący brzytwy się trzyma"... Ja wprawdzie nie tonę, ale ostatnio chodzę dość sfrustrowana z powodu braku materiałów do tworzenia :/ I po raz kolejny "sieciowe" koleżanki podtrzymywały mnie na duchu, ale także przypomniały, że już przecież przerabiałam kilkanaście prac z udziałem recyklingu. To prawda, więc trochę ze wstydu, że użalam się nad sobą, a po części z pragnienia zrobienia czegoś, powstał "lipcownik"... Jako że dzisiaj pierwszy dzień lipca, postanowiłam zrobić scrapbookingową kartę kalendarzową- i tak powstał "lipcownik" który oddziela w moim pamiętniku poprzednie miesiące...
Pocięłam stronę z lipcem kalendarza ściennego i pokroiłam kolorowy brystol w nieco większe kwadraciki, które posłużyły jako "tło" dla poszczególnych dni...


 ...na stronie pamiętnika punktami zaznaczyłam miejsca, w które wklejałam po kolei kwadracik z brystolu  kwadracik z datą...


...następnie przyozdobiłam elementami z recyklingu niektóre dni mojego "lipcownika", a na sąsiadującą z nim stronę nakleiłam rycinę z makami, myśl wyciętą z jakiegoś katalogu i cyferki z kalendarza...


...tu dwie ze sobą sąsiadujące strony pamiętnika...


...tak wygląda w tej chwili zamknięty pamiętnik...


...tu jego okładka wykonana na bazie sztywnej okładki ze starej książki...


...i w przybliżeniu...


...od ciągłego wklejania najróżniejszych "papierowych" pamiątek, pamiętnik nie przypomina już księgi, lecz opasłe, niedomykające się tomisko- a to dopiero pół roku :) nie chcę myśleć o jego wytrzymałości

Popularne posty z tego bloga

1537/ "Serce człowieka obmyśla drogę...

1711/ Życzenia Wielkanocne...

1651/ Diabelskie szarości...