Poczekalnia...

Poczekalnia... Co chcę przez to powiedzieć?... A właściwie, co chciałabym powiedzieć? Sama bowiem nie potrafię tego zobrazować... Nie potrafię ubierać w słowa tego, co czuję... To poczucie oczekiwania... Tkwię bowiem tu, w Grantham, od początku marca i mój czas dobiega końca. Zanim jednak wejdę na pokład samolotu, co nastąpi pewnie w pierwszej połowie lipca, ja już zapakowałam wszystko to, co nie będzie mi już potrzebne... I pokój, który oddano mi do użytku na czas mojej obecności, wygląda jak poczekalnia- paczki, walizki i rzeczy, których nie będę już potrzebować, i te, które mogą się jeszcze przydać, jakby na baczność w oczekiwaniu na "lepsze jutro", w oczekiwaniu, kiedy i je zapakuję do walizek... Poczekalnia... Ten stan nie sprzyja mi w tworzeniu... nie wychodzi mi... nie udaje się... Jakiś paraliż wyobraźni?... Nie po-tra-fię!... Nie potrafię już nic stworzyć...
I ta niewyobrażalna tęsknota!... Tęsknota, która zagłusza wszelkie pozytywy.  Tęsknię coraz bardziej... do bólu... do zawrotów głowy... do nieprzytomności- za domem... za bliskimi... za przyjaciółmi... Tęsknię do znajomych obrazów okolic w których mieszkam. A nade wszystko tęsknię za fizyczną obecnością na Eucharystii- nie tylko z kamerki internetowej (to nie to). Poczuć Boga całym sercem... Dotknąć się Jego Ciała... I śpiewać Mu pieśni i psalmy...
Jest noc: 3.22 - tu w Anglii 2.22... nie mogę zasnąć- to nostalgia bowiem zabiera mi sen z powiek, i pewnie zanim skończę posta miną ze dwie godziny, bowiem pierwszy raz piszę o sobie, a nie jest to łatwe- nie tak łatwe jak do pamiętnika... Zegar rozprasza nocną ciszę i zdaje się rozpraszać myśli. Zdaje się bić głośniej niż kiedykolwiek... Każde jego uderzenie "przywołuje" imiona tych, których kocham, a których "zostawiłam" w kraju... Tik, tak- Marek, tik, tak, tak- Agnieszka, tik, tak- Łukasz, tik, tak, tak- Grażynka, tik,tak- Basia, tik,tak,tak- Bożenka, tik, tak- Wiesia, tik, tak, tak- Lucynka... Tik, tak, tik, tak- bracia ze wspólnoty... Och!... jak chciałabym w tej chwili przytulić ich wszystkich do serca!...  Poczekalnia... Nawet książka leżąca tuż obok nie pociąga mnie swoim tytułem: "Cztery pory lata", choć lubię czytać... Brałam już ją do rąk wielokrotnie, ale chyba tylko po to, by ogrzać ją swoimi dłońmi. Wielokrotnie zaczynałam czytać i tyleż samo odkładałam na bok. Znam już na pamięć pierwsze zdania- dalej nie potrafię się skupić :(  Jedynie co mnie intryguje, to myśl z pierwszej strony tej powieści: "Każda historia na ziemi ma swój początek wyżej. Niektóre z nich mają tam nawet ciąg dalszy"... Myśl jest zachęcająca- może jednak zmuszę się do poczytania, by nie myśleć... by zapomnieć choć na chwilę o "bólu"... by...

Popularne posty

1760/ Anioł i... przyjaciele

1754/ Sobotnie spotkania...

1758/ Ogród dzieciństwa...