piątek, 24 maja 2013

448/ Łączenie stron albumu za podpowiedzią "introligatora"...

Mój mąż, niegdyś "bawiący się w introligatora zasugerował mi jak łączyć
rolki po papierze toaletowym w strony albumu. Byłam zaskoczona tym, 
jak łatwo można połączyć ze sobą rolki tak, by można było każdą ich stronę 
ozdobić warstwowo, a jednocześnie, by nie odstawały od siebie- by ozdoby 
nie wypaczały stroni i mieściły się w albumie... Ten album wykonałam z 8 rolek. 
Pierwszym ruchem było wycięcie 4 kartoników o szerokości takiej, by ciasno 
wchodziły we wnętrza rolek. Każdy z nich o innej długości-
jeden od drugiego krótszy o 2 cm. Pokazują to zdjęcia...


Dla wygodnego wkładania końców tekturek do rolek, 
postanowiłam zaokrąglić wszystkie ich rogi... 


Brzegi skrajnych 2-centymetrowych pasków traktuję klejem i wsuwam we wnętrze rolki...


...zaginam tak, by strony potem miały swobodę przy wertowaniu...
Jak widać na zdjęciu, pozostaje niecały milimetr
- akurat tyle, jaka jest grubość ścianki roleczki...


Kolejnym poczynaniem jest łączenie- tekturki łączymy ze sobą centralnie...
...można też łączyć na sam koniec, kiedy już wszystkie strony ozdobimy.
Ja zostawiłam sobie odstęp 1-centymetrowy, ale każdy może według uznania.


Już wcześniej przygotowałam sobie ozdobne strony, 
które mogłam bez przeszkód naklejać na połączone ze sobą rolki...


...i po zamknięciu stron album się nie otwiera,
bowiem zachowałam odstęp na "grube" ozdoby...


Zdjęcia poszczególnych stron:


Niektóre strony pozostawiłam bez ozdób, by opatrzeć je dobrą myślą. 


 Jak widać, jako ozdób użyłam i biżuterii, i zegarka, i guzika,
także koronek ozdobnych, ćwieków, spinaczy, tekturek, kwiatów, broszek,
a wszystkie te elementy z recyklingu, bowiem nie służyły już nikomu...

Efekt końcowy połączenia stron albumu:


 Album wymaga jeszcze oprawy. Czyli okładki, o której w następnym 
poście, bowiem mam kilka koncepcji, a nie wiem, którą wybiorę.
Na biurku trzy z nich, a wszystkie jednakowo pracochłonne...
Album można by zostawić taki, jakim jest, wykańczając jego grzbiet
według własnego uznania, jednak dla "bezpieczeństwa" użytych
elementów, dobrze jest zrobić sztywną okładkę, godną introligatora...

8 komentarzy:

  1. piękniste to jest po prostu! :)) a spinacz "łapka" - marzenie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajna sprawa. Albumik piękny. Dziękuję za podpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za podpowiedź, może kiedyś wykorzystam ten sposób łączenia :)
    Albumik cudny!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudny album, niezwykle pomysłowy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowite! Cudowny album!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ sprytny sposób. I Twoje ozdobienie stron pomysłowe. Moja ulubiona to ta z zegarkiem:-) Nie wpadałabym na to. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń

Za wszelkie komentarze serdecznie dziękuję- szczególnie za te z cennymi uwagami... :) Dziękuję za Waszą obecność, za życzliwość i przyjaźń, która się rodzi z małych gestów- każdy bowiem z Was jest dla mnie wyjątkowy i cenny, który "kładzie" ślad na to, co robię, a co za tym idzie- na moją historię... :) Rozgość się zatem, miły gościu na moim blogu i zostań tu na dłużej :)

2320/ I tak powstały...

"Plecy" bloku technicznego, paski papieru czerpanego, kartka z zeszytu z nutami, wybrane stemple, recyk...

Czym oddycham :/